„Jestem szczęśliwym mężem i ojcem. Od kilku lat skutecznie pracuję na rzecz Polski. Każdy sukces w działalności publicznej daje mi prawdziwą satysfakcję. Na kręte ścieżki polityki biorę ze sobą dobrych przewodników: patriotyzm i przyjaźń”.
Ireneusz Raś, rocznik ‘72. Znak zodiaku: waga. Żona Marta, córki: Weronika, Antosia i Melania. Od 2005 roku poseł na Sejm RP V i VI kadencji. Związany z Platformą Obywatelską RP.
Dorastał w solidarnościowej atmosferze Nowej Huty. Związał się z Ruchem Oazowym. Ukończył historię na krakowskiej PAT. Społeczną przygodę rozpoczął w samorządzie studenckim. Był jego pierwszym przewodniczącym na papieskiej uczelni.
Jako młody chłopak wielokrotnie oglądał przez okno starcia robotników Nowej Huty z ZOMO. – Te dramatyczne sceny spowodowały we mnie bunt przeciwko komunizmowi. Nie godziłem się na prześladowanie człowieka. To wtedy postanowiłem poświęcić przyszłość służbie publicznej – ocenia swój wybór.
- Ludzie sami decydują o swoim losie, ale zadaniem władzy jest poprawianie komfortu życia każdego człowieka – twierdził dwudziestosześciolatek, który w 1998 roku ruszył do wyborów Rady Dzielnicy Bieńczyce. Wygrał, a potem dzięki przebojowości, odwadze i znajomości problemów lokalnych został wybrany przewodniczącym Rady i Zarządu „szesnastki”. – Nie mieliśmy wtedy świadomości, jak bardzo przełomowa była to decyzja dla Bieńczyc – przypomina Stanisław Malara, były radny Krakowa.
Ireneusz Raś szybko zyskał opinię dobrego gospodarza. Za jego kadencji zrealizowano wiele ważnych inwestycji, dzielnica nabrała blasku. Doprowadził m.in. do powstania pierwszego w tej części Krakowa boiska wielofunkcyjnego.
Niezwykły potencjał Rasia dostrzegł Andrzej Gołaś, ówczesny prezydent Krakowa. Wkrótce powierzył mu kierowanie kancelarią magistratu.
Rosnącą popularność młodego samorządowca potwierdzają wybory samorządowe 2002 roku. Irek zdobywa dwa razy więcej głosów niż cztery lata wcześniej. W wyborach do Rady Miasta osiąga drugi wynik w Krakowie, ale nie rezygnuje z kierowania Bieńczycami. Staje się jednym z najaktywniejszych miejskich rajców. – Irkowi przybyło obowiązków, nie zostawił jednak Bieńczyc, bo wiele inwestycji musiał doprowadzić do końca – zaznaczył Sławomir Góra, ówczesny członek zarządu dzielnicy XVI.
Już jako radny Krakowa Ireneusz Raś zakłada PDN – Porozumienie Dzielnic Nowohuckich i przyczynia się do ożywienia kulturalnego najmłodszej części Krakowa. Jest inicjatorem i koordynatorem największego nowohuckiego projektu kulturalnego Nowa Huta. Dlaczego Nie?! Doprowadził do uruchomienia Teatru Łaźnia Nowa na os. Szkolnym. – Niesamowity fenomen. Nagle Nowa Huta stała się modna. Piękniała na naszych oczach. To w znacznej mierze zasługa Irka Rasia – wyjaśnia Tomasz Urynowicz, dziś radny Krakowa, były przewodniczący dzielnicy XVIII.
Równocześnie Ireneusz Raś jako przewodniczący komisji praworządności i bezpieczeństwa publicznego RMK doprowadza do zwiększenia liczby patroli policji i straży miejskiej, budowy nowoczesnego Centrum Bezpieczeństwa przy ul. Strzelców czy Domu Strażaka OSP we Wróżenicach. Wkrótce zostaje odznaczony przez policję Orderem za Zasługi dla Bezpieczeństwa.
Był jednym z pomysłodawców obchodów jubileuszu 750-lecia lokacji Krakowa. – To był strzał w dziesiątkę – skwitował Jerzy Woźniakiewicz, radny Krakowa.
Rok 2005 jest przełomowy dla działalności publicznej Rasia. Otrzymuje od Jana Rokity propozycję startu do sejmu z 10. miejsca z listy Platformy Obywatelskiej. – Irek rozważał wszystkie za i przeciw. Nie chciał zostawiać Krakowa. Ostatecznie uznał, że jako poseł będzie mógł jeszcze więcej zrobić dla swojego ukochanego miasta – wspomina Wojciech Krzysztonek, bliski współpracownik.
Raś staje do wyborów i zdobywa mandat poselski. Pomimo licznych obowiązków w Warszawie, pracuje m.in. nad ustawą o bezpieczeństwie imprez masowych, swoją aktywność nadal koncertuje na działalności lokalnej. W 2005 roku został wybrany przez redakcję tygodnika „Głos” Nowohucianinem roku. Wkrótce jego projekt Nowa Huta. Dlaczego Nie?! nagrodzono w Radiu Kraków w kategorii wydarzenie w ramach konkursu Strefa bez plastiku. W Warszawie zostaje zaproszony do prezydium klubu parlamentarnego PO.
Kontynuuje pracę w Krakowie i Małopolsce. Powołuje krakowskie lobby parlamentarne, inicjuje i organizuje cykl koncertów Odkryjmy Podgórze, tworzy Nowohucką Ligę Piłkarską dla gimnazjalistów, jest pomysłodawcą cyklicznej imprezy Choinka pod Oknem Papieskim.
Ściśle współpracuje z Hospicjum św. Łazarza w Krakowie oraz Fundacją Pomocy Rodzinom i Chorym na Mukowiscydozę MATIO. We wrześniu 2007 roku uhonorowany przez redakcję Gazety Krakowskiej najlepszym posłem ziemi krakowskiej V kadencji sejmu RP.
W wyborach do Sejmu RP w 2007 roku Ireneusz Raś startuje z 3. miejsca na liście PO, zdobywa 15808 głosów, co jest czwartym wynikiem w okręgu. W VI kadencji krakowski poseł pełni funkcję wiceprzewodniczącego sejmowej komisji kultury fizycznej, sportu i turystyki.
Gazeta Krakowska wybiera go „Człowiekiem Roku 2008”.
W 2009 roku Ireneusz Raś zostaje powołany na stanowisko wiceprzewodniczącego klubu parlamentarnego Platformy Obywatelskiej. Natomiast 22 maja 2010 roku zostaje wybrany szefem Małopolskiej Platformy Obywatelskiej.
Cały czas jest związany ze swoim regionem. Stara się o pieniądze na budowę drogi S7, zabiega o uchwalenie programu ochrony przed powodzią dorzecza górnej Wisły, doprowadza do przekazania przez rząd środków na modernizacją szpitala dziecięcego w Krakowie – Prokocimiu, walczy o budowę basenu przy krakowskiej AWF. Z ramienia komisji sportu monitoruje powstawanie Orlików w Małopolsce.
– Irek jako poseł nie zatracił się w Warszawie. Wyszedł z samorządu lokalnego i pozostał mu wierny. Bardzo mu za to dziękuję – mówi Bogusław Kośmider, przewodniczący Rady Miasta Krakowa.
Jako lider małopolskiej Platformy prowadzi partię do historycznego zwycięstwa w wyborach samorządowych w regionie w 2010 r. – Dzięki posłowi Rasiowi w końcu udało nam się pokonać PiS w Małopolsce. W efekcie wspólnie z PSL powołaliśmy najlepszą koalicję – zauważył Kazimierz Barczyk, przewodniczący sejmiku województwa małopolskiego.
Poseł Ireneusz Raś z wielkim zaangażowaniem pracuje na rzecz Krakowa i Małopolski. Nie ma zbyt wiele czasu na pokazywanie się w mediach. – Niekiedy bardzo trudno oderwać go od pracy. Irek od akademickiej dyskusji woli działanie – komentuje Katarzyna Pabian, rzecznik prasowy małopolskiej PO.
Jak bardzo jest zapracowany świadczą tłumy w czasie dyżuru poselskiego. Korytarz pełen ludzi robi wrażenie. – Dyżury trwają po kilka godzin. Często znacznie się przedłużają, bo poseł przyjmuje nawet tych, którzy nie byli zapisani – zdradza Natalia Tereszkiewicz, sekretarka w biurze posła
Dziś sprawuje mandat posła na Sejm VII kadencji.










